Ocalić od zapomnienia

Msgr  Lucjan Skolik

6 Niedziela Wielkanocna C;  Fredrikstad, 9 maja 2010 r.

 

Ocalić od zapomnienia

 

Doskonale pamiętam nasze ostatnie spotkanie i treść naszej rozmowy. To było piękne!

Zapomniałem, że byliśmy umówieni. Ach, zapomniałem ci przekazać pozdrowienia…

 

1. Pamięć i zapominanie należą do ludzkiego życia. Ciągle coś zapominamy i ciągle coś sobie przypominamy. Są wydarzenia, które chcielibyśmy zapamiętać na zawsze, wszystkim je opowiadać i w ten sposób ocalić od zapomnienia. Są i takie, które chcielibyśmy zapomnieć i wiele dalibyśmy za to, by w ogóle się nie wydarzyły. Ale prawda o naszym życiu, o tym co się w nim wydarzyło jest jedna. Trzeba umieć żyć z tą prawdą, z tym, co chcemy pamiętać i z tym, co chcielibyśmy zapomnieć. Zdolność właściwego obcowania z przeszłością, z historią, jest prawdziwą mądrością życiową. Wszak do dziś powtarzamy za Cyceronem: Historia magistra vitae est.

Każdy człowiek ma swoją historię. Każdy naród ma swoja chwalebną i wstydliwą historię. Ludzkość ma swoją historię. I każda religia ma swoją historię. Stając przed historią pytamy: Jak się ma to, co było, do współczesności?

Ani przyszłość, ani przeszłość nie istnieje. (…) istnieją następujące trzy dziedziny czasu: teraźniejszość rzeczy minionych, teraźniejszość rzeczy obecnych, teraźniejszość rzeczy przyszłych. (…) Teraźniejszością rzeczy przeszłych jest pamięć, teraźniejszością rzeczy obecnych jest dostrzeganie, teraźniejszością rzeczy przyszłych – oczekiwanie (Augustyn, Confess. XI, 20).

Ucieczka człowieka wyłącznie w historię, w przeszłość albo oddawanie się jedynie planowaniu przyszłości wyrywa i wyobcowuje z teraźniejszości. Z drugiej strony sama teraźniejszość jest niezrozumiała bez przeszłości i nie ma sensu bez przyszłości. Jeśli Jan Paweł II zatytułował swoją książkę Pamięć i tożsamość to zdaje się, że na ten nierozerwalny związek historii – pamięci z teraźniejszością – tożsamością chciał zwrócić uwagę. Umiejętność obchodzenia się z czasem jest więc prawdziwą sztuką życia.

Czy w niezdolności dzisiejszego człowieka do obcowania w ludzkim życiu z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością nie tkwi jedna z istotnych przyczyn licznych kryzysów w świecie i w Kościele, o jakich dziś często mówimy? Może życie współczesnego człowieka, naznaczone obcowaniem ze światem wirtualnym, ma wpływ na jego niezdolność do porządkowania swojego życia według kryteriów przeszłości, która w wielu aspektach domaga się pojednania, teraźniejszości, która musi być realistyczna i przyszłości, która jest wyposażona w wyobraźnię.

 

2. Także ludzie związani z religią mają kłopot z uporządkowaniem czasu. Religie też mają przecież swoją historię.

W dzisiejszych czytaniach odnajdujemy jakby odbicie problemu, o którym mówimy, tyle że na płaszczyźnie religijnej.

Jeśli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. I doszło do niemałych sporów i zatargów (Dz 15,1-2). Dla niektórych w Kościele pierwotnym obrzezanie według zwyczaju Mojżeszowego – czcigodna przeszłość, święta historia oparta na najwyższym autorytecie Mojżesza, jest niezmienna. Teraźniejszość zbawcza, którą przynosi Jezus jest dla nich jakby bez znaczenia. A oto tu jest coś więcej niż, Salomon (Łk 11, 31; Mt 12,42), niż Jonasz (Mt 12,41). Mojżesz kazał nam takie kamienować, a Ty?  (J 8,5).

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moja naukę… (J 14, 23). Nauka, którą kiedyś głosił Jezus, w historii, musi być zachowywana teraz. W przeciwnym wypadku – bez odniesienia do teraźniejszości – jest bez znaczenia. Pozostanie martwą historią. Może pełną patosu, wspaniałomyślności, ale jedną z wielu. Odżywa natomiast, gdy jest zachowywana dzisiaj!

Sama zresztą Najświętsza Eucharystia jest właśnie wspomnieniem uobecnianym. Wspomnieniem, historią, tak. Ale spełnianym w sakramentalny sposób w teraźniejszości, dlatego mówimy: uobecnieniem.

Z chrześcijańskiego, eucharystycznego punktu widzenia historia jest więc nauczycielką życia, w sposób, o jakim Cyceronowi się nie śniło. A jeśli nauczycielką życia to przecież tego, które ma miejsce teraz.

 

 3. Po Mszy św. chcemy zasadzić i poświęcić drzewko dębu. Nie po to, by poświęcić jakieś tam drzewko, jedno z wielu. Przez ten akt chcemy dziś włączyć się w historię. Pragniemy wpisać się w nurt wspólny każdemu rozsądnemu człowiekowi, który w pamięci skrzętnie szuka swojej tożsamości. Chcemy tym samym dokonać porządkowania naszego dzisiejszego czasu.

Czasu rozumianego jako przeszłość, która dziś potrzebuje uznania i pochwały prawdy, ale także potrzeby pojednania.

Czasu rozumianego jako teraźniejszość, w której  spełnia się świadectwo chrześcijańskiej tożsamości, polegającej na pokonaniu nienawiści i wychodzeniu z miłością bez oczekiwania na gest z drugiej strony.

Czasu rozumianego jako przyszłość, która ma nadzieję na trwałe owoce pojednania w naszych sercach, bo jest wyposażona w wyobraźnię miłosierdzia (por. Jan Paweł II, List Apostolski Novo millennio ineunte 50; tenże, Homilia na Krakowskich Błoniach, 18.08.2002).

 

Jako uczniowie Chrystusa zawsze wezwani jesteśmy do nauki, wszak jesteśmy uczniami. Uczymy się w teraźniejszości obcować z czasem: z historią i z przyszłością. Eucharystia! W niej historyczne raz na zawsze dokonane przez Chrystusa na Krzyżu dzieło pojednania ludzkości z Bogiem  uobecnia się dla nas w teraźniejszości i zapowiada nam wieczną przyszłość. Ona, Eucharystia, pozostaje dla chrześcijan na zawsze paradygmatem, wzorcem obchodzenia się z czasem. Porządkowanie czasu w perspektywie Eucharystii pomoże nam uchronić od zapomnienia, odnaleźć tożsamość, odkryć perspektywy…  O to chodzi w tej uroczystości ocalenia od zapomnienia.

 

Pewno po Mszy św. będzie jeszcze czas no składanie podziękowań. Ze swej strony chciałbym nieco ubiec Organizatorów i już teraz podziękować Przedstawicielom władz miejscowych na czele z Panią Ewą Kristin Andersen, Panią Burmistrz Fredrikstad, za głębokie zrozumienie dla symboliki i potrzeby zorganizowania tej uroczystości. Rozumiejąc innych lepiej rozumiemy siebie samych. Niech Bóg błogosławi Norwegów, Królestwo Norwegii i Mieszkańców tego miasta.

Dziękuję za obecność J. E. Panu Wojciechowi Kolańczykowi, Ambasadorowi RP w Norwegii. Cenimy sobie bardzo, Panie Ambasadorze, że nam Pan chętnie towarzyszy i umacnia nasz związek z Ojczyzną.

Rodzinie zamordowanego w Katyniu kpt. Maksymiliana Zagierskiego dziękuję za postawę autentycznego patriotyzmu oraz chrześcijańskiego podejścia do zła wyrządzonemu ich Ojcu i całej Rodzinie przez sowieckich oprawców.

Dziękuję Organizatorom za ich wkład w kształtowanie narodowej i religijnej tożsamości Polaków w Fredrikstad.

Wszystkim obecnym – za wspólną modlitwę i otwarcie na Słowo Boże, w świetle którego stale chcemy kształtować nasze życie.

 

Zamordowanym w Katyniu i tym, którzy zginęli w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem: Wieczny odpoczynek racz dać Panie. A światłość wiekuista niech im świeci.