Święto Matki Boskiej Częstochowskiej

Dąbrowa, 26 sierpnia 2012 r.

Jest rok 1983, na który przypadała 600-letnia rocznica istnienia sanktuarium na Jasnej Górze. Uroczystościom przewodniczy Jan Paweł II. W Polsce coraz bardziej rozwija się ruch dążący do odzyskania wolności i niepodległości. Ich brak coraz dotkliwiej odczuwało całe społeczeństwo. A Papież, niczym prorok widzący w ciemnościach, włączał ówczesne cierpienia udręczonego narodu w perspektywę tajemniczej obecności Maryi na Jasnej Górze i zachęcał, by zapraszać Jezusa i Jego Matkę we wszystkie obszary ludzkiego życia, również te najtrudniejsze, najbardziej kłopotliwe: Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim, czytając zapis ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej. Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa: ’była tam Matka Jezusa’, i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Tak, Jezusowi i Jego Matce należy robić miejsce w każdej ludzkiej sytuacji, a zwłaszcza trudnej.

Na potwierdzenie pomocnej dla Polaków wyraźnej obecności Maryi na Jasnej Górze przypomniał Jan Paweł II kilka wydarzeń z historii Polski zachęcając, by Polacy zrobili wszystko, cokolwiek Syn powie. Najwięcej uwagi poświęcił sprawie wolności i zadań, jakie z wolności wypływają. Mówił: „Chrystus obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności. Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego wielkości. Jednakże jest mu ona równocześnie zadana. ‘Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości’ – jak się wyraża poeta. Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może przez nią budować lub niszczyć.

Minęło 29 lat. Współczesne wydarzenia potwierdzają, że Chrystus „obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności”.

Jako naród jesteśmy wolni. Wraz z naszym przejściem w 1989 r. przez bramę wolności, wraz z wyjściem na zewnątrz, odzyskaliśmy pełną swobodę szeroko pojętej komunikacji z narodami całego świata: wymiany myśli, kultury, dóbr materialnych, wolności gospodarczej, wolnego rynku, swobody poruszania się… Ale otwarta brama wolności sprawiła, że nastąpił również ruch w drugą stronę, z zewnątrz do nas, do Polski. Problemy świata stały się bardziej niż przedtem naszymi problemami. Tak, już zdążyliśmy doświadczyć, że „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości”.

W Kanie, Maryja, widząc trudną sytuację nowożeńców powiedziała do Jezusa: „Wina nie mają”. A my czego nie mamy dziś? Nie mamy zdolności obchodzenia się z wolnością, nie umiemy jej używać. Kilka przykładów.

Mamy wolność słowa, mówienia, ale nie rozumiemy, że jej granicę wyznacza taka sama wolność drugiego. Z wolnością muszę się umieć podzielić. Cały świat występuje w obronie pewnej grupy, której nazwę czy po polsku, czy angielsku, wstyd wymienić i jednocześnie zupełnie jest mu obojętny los skazanej na śmierć kobiety z Afganistanu za jej rzekome bluźnierstwo dotyczące uczuć religijnych islamu i 11- letniej Pakistanki z zespołem Downa skazanej na śmierć za wyrwanie kilku kartek z Koranu.

Mamy wolność myślenia, ale jej granicą jest prawda. Tymczasem dziś mówi się, że nie ma prawdy, są tylko opinie. Encyklika Fides et ratio w p. 25 przypomina w ogromnym skrócie: „nikomu nie może być naprawdę obojętne, czy jego wiedza jest prawdziwa”.

Domagamy się wolności w zachowaniach i postawach. Nazywamy ją tolerancją. Uważamy, że polega ona na poniechaniu obrony swoich zasad: nie mam prawa do wyrażania opinii na temat tego, co uraża moje uczucia religijne, natomiast moim obowiązkiem jest potępienie tego, co mogłoby urazić uczucia muzułmanina lub Żyda.

Wszelkie mniejszości ze względu na to, że są mniejszościami, mają prawo do szczególnych przywilejów. Nie podlegamy aby dyktatowi, tyranii mniejszości?

Wolność wyraża się w neutralności. Np. państwo powinno mieć stosunek „neutralny” do wolnych związków międzyludzkich. Czy państwo nie powinno raczej wyraźnie promować małżeństwa, które jest lepsze od każdego swobodnego związku, czy nie powinno pomagać rodzinie w jej niełatwym zadaniu przekazywania życia i formowania młodego człowieka, zamiast sprzyjać klimatowi promującemu swobodę i dowolność takich związków, które są rezultatem zwykłej pożądliwości, a nie autentycznej miłości?

Mamy wolność w odniesieniu do ludzkiego życia. Wolno sztucznie wyznaczać początek i koniec ludzkiemu życiu?

Mamy wolność rynku gospodarczego.  Czy wolno robić wszystko, co się potrafi? Wolno tworzyć struktury, które w ostatecznym rozrachunku wyrządzają krzywdę drugiemu? To pytania, które wcale nie są nie z tego świata. To w Polsce przecież nastąpiła ostatnio reorganizacja działalności gangów, które nie będą już rywalizować między sobą, lecz zdecydowały się na współpracę i podział wpływów. To w Polsce na rynku pracy bezrobocie wśród młodych sięga w niektórych regionach 30% i ma tendencję rosnącą.

Nie chcemy, zwłaszcza podczas liturgii, ani podawać tanich rozwiązań bardzo złożonych problemów, ani polemizować z rozwiązaniami proponowanymi przez innych. Chcemy jedynie pokazać fragmenty  problematyki, w której wolność wchodzi w grę, jest zaangażowana.

Więc czego dziś Polacy nie mają? Ważne, by każdy z osobna odpowiedział na to pytanie przez ręce Maryi, by Ona mogła nam powtórzyć: „Zróbcie, cokolwiek [Syn] wam powie”. Tak: „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości”.